Jeśli planujesz spędzić wakacje w Polsce, Mazury to jedno z najlepszych miejsc do rozważenia. Ten malowniczy region w północno-wschodniej Polsce oferuje piękne krajobrazy, wspaniałe atrakcje turystyczne i doskonałe warunki do uprawiania sportów wodnych. Oto 5 powodów, dlaczego warto spędzić wakacje na Mazurach!
1. Piękne Krajobrazy
Mazury to raj dla miłośników przyrody. Ten region słynie ze swoich jezior, lasów i pól, które tworzą unikalny klimat i atmosferę, co sprawia, że jest idealnym miejscem do wakacyjnego wypoczynku. Region słynie z ponad 2,5 tysiąca jezior otoczonych przez lasy, co nadaje krajobrazom specyficznego charakteru. Każdy moment spędzony nad wodą jest niezapomniany dzięki urokliwym widokom, szmaragdowej wodzie i zapierającym dech w piersiach zachodom słońca.
2. Sporty wodne
Region ten oferuje nie tylko 2,5 tysiąca jezior, ale również wspaniałe warunki do uprawiania sportów wodnych.
Mazury to raj dla żeglarzy, którzy mogą uczestniczyć w największych regatach żeglarskich w Polsce, takich jak regaty Otwarte Mistrzostwa Polski w Klasie Optymist . Wypożyczalnie jachtów znajdują się w każdym miejscu na Mazurach, więc wynajem jachtu i samodzielne wyruszenie na wodę nie stanowi problemu.
Mazury to również idealne miejsce dla miłośników wędkowania. W jeziorach zamieszkują liczne gatunki ryb, takie jak okonie, szczupaki, leszcze, sumy, karpie i sandacze. Łowienie ryb na Mazurach to nie tylko sposób na spędzenie czasu, ale również na zdobycie pysznego posiłku.
Podsumowując, Mazury to idealne miejsce dla miłośników sportów wodnych, wędkowania czy też żeglarstwa. Znajdziesz tam doskonałe warunki do uprawiania aktywności na wodzie, a ponadto będziesz mógł cieszyć się niezapomnianymi widokami i malowniczymi krajobrazami.
3. Trasy rowerowe
Mazury oferują różnorodne trasy rowerowe, dostosowane zarówno dla początkujących, jak i dla bardziej doświadczonych rowerzystów. Można wybrać się na relaksującą przejażdżkę po okolicznych jeziorach, podziwiając piękne krajobrazy i oddychając świeżym powietrzem. Natomiast dla tych, którzy szukają większych wyzwań, dostępne są trasy, które prowadzą przez pagórki i wzniesienia. W okolicy Węgorzewa znajduje się wiele malowniczych tras, które prowadzą przez urokliwe lasy, rozległe pola i malownicze wsie.
Dla uczestników obozów młodzieżowych na Mazurach organizowane są również wycieczki rowerowe, które stanowią doskonałą formę integracji i przygody. Podczas tych wycieczek młodzi rowerzyści mają szansę poznać nowych ludzi, wspólnie odkrywać piękno Mazur i tworzyć niezapomniane chwile.
4. Ciekawe atrakcje turystyczne
Wakacje na Mazurach są niezwykłe i oferują wiele atrakcji. Jednym z powodów, dla których warto wybrać się na Mazury, jest możliwość zwiedzania bunkrów, które stanowią ważną część historycznego dziedzictwa regionu.
Jednym z najbardziej znanych miejsc, które warto odwiedzić, jest kompleks bunkrów “Wolfschanze” w Gierłoży. To tutaj Adolf Hitler miał swoją kwaterę główną w czasie wojny. Zwiedzanie tego miejsca pozwala zgłębić tajemnice tamtych czasów i zobaczyć, jak wyglądały warunki życia i pracy Hitlera i jego otoczenia. Innym ciekawym miejscem jest kompleks bunkrów w Mamerkach, gdzie mieści się Muzeum Historii Mazur i Wojny.
Zwiedzanie bunkrów na Mazurach to nie tylko okazja do zgłębienia historii, ale również do odkrywania unikalnej architektury i atmosfery tych miejsc. Bunkry są często położone w malowniczych okolicach, otoczone piękną przyrodą, co dodatkowo wzbogaca doświadczenie zwiedzania.
5. Niezapomniane wakacyjne wspomnienia
Ostatni, ale zdecydowanie nie mniej ważny powód, dla którego warto spędzić wakacje na Mazurach to wzięcie udziału w obozach i koloniach Róży Wiatrów, to niezapomniane wakacyjne wspomnienia.
W trakcie obozów i kolonii uczestnicy mają okazję przeżyć niezapomniane przygody. Biorąc udział w różnorodnych aktywnościach, takich jak żeglowanie, kajakarstwo, wycieczki rowerowe czy ogniska, tworzą nie tylko nowe przyjaźnie, ale również zbierają wyjątkowe wspomnienia, które będą towarzyszyć im przez całe życie.
W naszym serwisie macie już opis jak przygotować się do rejsu jedno, czy dwutygodniowego. Brakowało jednak poradnika jak spakować się na wypad weekendowy.
W sumie, to pakowanie na weekend nie bardzo różni się od tego na dwa tygodnie. Przecież nigdy nie wiemy co nas może spotkać – szczególnie ze strony aury.
Najważniejsza sprawa ciepłe ubranie, Nawet w środku lipca w słoneczny dzień na wodzie może być naprawdę chłodno. Prawdziwa zabawa zaczyna się wtedy, kiedy naprawdę wieje. Nie będziecie się przecież wtedy chować do kabiny! Zatem solidna czapka z zestawu narciarskiego, szalik (chusta, bandana buff) na pewno się przyda. Do tego nieprzemakalna kurtka.
Tutaj UWAGA! Nie musicie kupować żadnych drogich ultra zaawansowanych sztormiaków. Jeżeli macie porządną nieprzemakalną kurtkę, która Wam służy w górach, czy po prostu w mieście, to się nada. Ważne żeby miała kaptur. Jeżeli nie macie takiej kurtki i chadzacie tylko w kaszmirowych płaszczach, to czeka Was wydatek.
Możecie kupić sobie w markecie budowlanym, czy sklepie ogrodniczym żółte wdzianko, które w zupełności wystarczy.
W przypadku deszczu najczęściej się chowamy i na pewno nie będziecie moknąć dłużej niż godzinkę.
Bądźcie spokojni. Nie jest to żaden obciach, a w kurtkach po 4 tys. chodzą częściej kompletni amatorzy niż prawdziwi żeglarze 🙂
Kalosze – o które często pytacie – nie będą raczej potrzebne. Przydają się one wyłącznie na lądzie kiedy chodzimy po mokrej trawie gdzieś na bindudze. Na jachcie ich nie używamy.
Zatem jakie buty? Wygodne sportowe buty. Najlepiej na możliwie płaskiej – koniecznie gumowej – podeszwie. Idealnie gdyby była biała. Zaoszczędzicie sobie dzięki temu szorowania pokładu z czarnych smug 😛
Poza tym normalny zestaw ubrań na dwu dniowy wyjazd. Pamiętajcie tylko żeby najważniejszych ciuchów wziąć liczbę podwójną (spodnie, koszula itp.). Przyda się na pewno polar lub sweter, ciepła bielizna itp. Nie zapomnijcie też żeby się przygotować na upał. Krem z filtrem, okulary, czapka lub chustka żeby osłonić głowę klapki (przydadzą się też pod natryskiem) szorty itp.
Na jachtach standardowo nie ma pościeli, ręczników i tego typu wyposażenia. Koniecznie zabierzcie ze sobą śpiwór. Jeżeli wyjeżdżacie jesienią, lub wiosną lepiej żeby był naprawdę ciepły!
Na łódkach śródlądowych nie ma też łazienek. Pamiętajcie, że żeby wziąć prysznic trzeba poszukać toalet w porcie.
W naszym porcie w Węgorzewie najbliżej z portu macie do kontenerów sanitarnych. Wchodzicie schodami na górę, przechodzicie przez furtkę i po lewej stronie stoją dwa kontenery. Ciepła woda powinna być zawsze. Jeżeli coś nie gra, to kilkadziesiąt metrów dalej jest recepcja i tam możecie się poskarżyć 😉
Gadżety.
Oczywiście muszą być 😉 Najbardziej polecam dwa.
Aquapack – taka nieprzemakalna torebka na telefon – oraz ładowarka samochodowa.
Wiadomo, że bez netu i telefonu nikt za długo nie pożyje, więc te dwie rzeczy pozwolą Wam pozostać w kontakcie. Telefony można oczywiście ładować w każdym porcie (u nas pytajcie w recepcji) ale własna ładowarka zapewnia niezależność.
Dokładny spis, który pomoże Wam w pakowaniu znajdziecie tutaj: co zabrać na żagle
Jak wygląda życie na jachcie?
Wyobraźcie sobie wnętrze przyczepy kempingowej.
Teraz pomniejszcie przestrzeń o połowę i dodajcie dwa razy więcej ludzi 😉 i już macie wyobrażenie. Do dyspozycji macie małą dwu palnikową kuchenkę i czasami chemiczne WC, ale… Czy chcecie z niego korzystać kiedy za ścianką ze sklejki siedzi reszta załogi ;-)?
Zazwyczaj jest to opcja awaryjna. Z toalet i natrysków korzystamy w portach.
Jachty są koedukacyjne a wnętrze kabiny zapewnia niewielką intymność. Wspólne mieszkanie na tak małe przestrzeni wymaga kultury osobistej i wyrozumiałości. Na pewno panowie będą mieli duże pole do pokazania się jako gentlemani. Będą musieli wyjść z kabiny kiedy dziewczęta się przebierają w kostium kąpielowy itp. (Przebieranie w piżamkę to nie problem, bo najczęściej idziemy pod prysznic w ubraniu a wracamy już w piżamce i dresie).
Posiłki można bez problemu przygotować na jachcie. Można też jadać na lądzie. Praktycznie co wieczór każdy jacht (na śródlądziu) dobija do brzegu. Dzięki temu nie odczuwamy też zmęczenia skupieniem ludzi na niewielkiej przestrzeni.
To chyba garść najbardziej przydatnych informacji. Tak na prawdę to i tak wszystkiego dowiecie się dopiero na miejscu 🙂 A gdyby były jakieś pytania, to pytajcie! 🙂
O miłości na jachcie – czyli walentynkowo dla żeglarzy 😉
Czy wiecie, dlaczego szanty tak często mówią o miłości? Bo żeglarstwo to bardzo romantyczny sport! Białe żagle na tle błękitnej wody pobudzały wyobraźnię poetów, malarzy, pieśniarzy… Bo czyż są bardziej romantyczne okoliczności przyrody niż zachód słońca nad jeziorem, szum drzew, tańczące na wieczornym wietrze płomienie ogniska i dźwięk uderzających o maszt fałów? (no dobra, to ostatnie bywa też irytujące, szczególnie, gdy chcesz zasnąć…).
A do tego wakacje to najlepszy czas na pierwszą miłość: słońce poprawia nam nastrój i wygląd, odpoczynek sprawia, że jesteśmy uśmiechnięci i bardziej otwarci na innych, a jeśli wyjedziemy na obóz lub kolonie, mamy szansę poznać nowych ludzi. Tylko jak zacząć taką wakacyjną przygodę?
Po pierwsze: bądź sobą.
Wakacje sprzyjają udawaniu kogoś innego, bo nie mamy ze sobą starych znajomych, rodziców, rodzeństwa – możemy zachowywać się zupełnie inaczej i nikt nam tego nie wytknie. Ale to metoda na krótką metę, bo jeśli chcesz podtrzymać znajomość po obozie, szybko okaże się, że nie da się ciągle udawać. Zresztą, chyba lepiej być z kimś, kto lubi Ciebie takim, jakim jesteś, prawda?
Po drugie: odważ się!
Czasem ciężko zacząć nową znajomość, szczególnie gdy ktoś nam się bardzo podoba. Ale wakacje rządzą się innymi prawami – to czas, by walczyć z nieśmiałością i zaszaleć! Przecież warunki są idealne – okazji przy ognisku czy wspólnych wycieczkach nie brakuje, a skoro poznaliście się na obozie żeglarskim, to na pewno macie choć jeden wspólny temat. A jeśli jeszcze do tego jesteście w jednej załodze… 😉
Po trzecie: wykorzystaj sytuację.
Nie wiesz, jak zagadać, jak zacząć? Na obozie nic prostszego. Twoja „miłość” zostaje na wachcie, kiedy reszta idzie do miasta? Zaproponuj, że jej/jemu potowarzyszysz. A może gra na gitarze, a Ty chcesz poznać kilka chwytów? Albo nie wychodzą jej/jemu węzły, które Ty już robisz z zamkniętymi oczami? Okazji na pewno nie zabraknie, bo na takim wyjeździe cały czas robi się coś razem, a romantyczne okoliczności dają spore pole do popisu.
Po czwarte: spiesz się powoli.
Choć wydaje nam się, że dwa tygodnie to bardzo krótko, z uczuciami nie można się spieszyć. Jeśli chcesz znajomość podtrzymać po wakacjach, pozwól by Wasza relacja rozwijała się powoli. Pośpiech jest wskazany tylko przy łapaniu pcheł, a nadmiernym tempem można przestraszyć drugą osobę. Dajcie sobie czas, by się lepiej poznać, wspólny wyjazd to przecież najlepsza okazja do długich rozmów i wymiany… poglądów.
Po piąte i ostatnie: podtrzymuj kontakt.
Wakacje się skończyły, ale to nie znaczy, że Wasza znajomość też musi. Nie czekaj jednak na sygnał, tylko podejmij inicjatywę. Mail, wiadomość na fejsie czy krótki SMS pokażą drugiej osobie, że chcesz podtrzymać kontakt. A jeśli jesteście z innych miast? W czasach Internetu nie ma takiej odległości, której nie da się pokonać! Kto wie, może na następny obóz przyjedziecie już razem?
5 powodów, dla których na studniówkę warto iść z żeglarzem/żeglarką
1. Będziesz się dobrze bawić!
Żeglarze potrafią się bawić z każdym i wszędzie. Po tygodniu na jachcie potrafią cieszyć się każdą okazją do zabawy. Zawsze mają nieograniczone pokłady dobrego humoru. Poza tym chętnie zawierają nowe znajomości. Nie przeszkodzi im w tym nawet nieznajomość języka. Zabierając ze sobą żeglarza, masz jak w banku, że idziesz na imprezę z duszą towarzystwa!
Nie wierzysz? Posłuchaj morskich opowieści, wpadnij do jakiejś tawerny albo po prostu pojedź na obóz żeglarski. No dobra, może przed studniówką nie zdążysz, ale dwa pierwsze nie powinny Ci sprawić trudności. 🙂
2. Nie będzie nudził ani narzekał.
Jak zabraknie tematów do rozmowy, zawsze zostają jeszcze morskie opowieści, w stylu: i wtedy przyszedł taaaaaki szkwał! Nie wiesz, co to szkwał? Uwierz, że chętnie się dowiesz! Podstawową rozrywką na jachcie jest kontakt z innymi ludźmi. Żeglarze po prostu kochają gadać i bawić się z innymi [oczywiście poza zupełnie wyjątkowym podgatunkiem żeglarzy samotników – takiego nie poszukuj]. Nie musisz się obawiać, że Twoj partner zajmie się komórką zamiast Tobą. 🙂 W dodatku na pewno nie będzie wybredny co do żarcia. Narzekanie na zbyt słoną zupę Ci nie grozi! Domyślasz się przecież, co zazwyczaj jedzą żeglarze podczas rejsu…
3. Będziesz miał/miała z kim tańczyć.
Wszyscy żeglarze potrafią tańczyć. No dobra, może nie wszyscy, ale większość. No weź idź na szanty i nie zatańcz – nie ma szans.
Miękkie ruchy i ręce poszukujące czegoś do chwycenia. Na fali każdy wytrenuje kocie ruchy i płynne kroki. 🙂 Dlatego każdy żeglarz choć raz w życiu przebierał nogami w rytm muzyki – a to już chyba sporo, szczególnie, gdy mówimy o chłopakach!
4. Jeśli jesteś dziewczyną, poczujesz się bezpieczna.
Ktoś, kto potrafi stanąć za sterem w sztormie, rwać kotwicę na wzburzonym morzu czy refować żagle na ogromnej fali, na pewno nie ulęknie się jakigoś chłystka, który chciałby Cię zaczepić!
Żeglarz umie się troszczyć o jacht i załogę zawieszoną pomiędzy wodą a wiatrem. Na pewno Tobą też się wspaniale zaopiekuje!
5. Zadasz szyku.
Żeglujące dziewczyny są sexy. Serio. Wiem po sobie. 😉 W sumie żeglujący faceci też, więc koleżanki spuchną z zazdrości.
Żeglarz na lądzie zawsze chce jak najlepiej wyglądać. Na pewno świetnie się ubierze!
No i marynarskie akcenty są teraz w modzie!
Jeśli więc nadal brakuje Ci partnera lub partnerki na studniówkę, wiesz, co masz robić. Zaproś żeglarza!
Jak zapewne wiecie od 8 do 10 maja odbywały się na jeziorze Święcajty i w naszym ośrodku w Węgorzewie regaty Youtuberów.
Minęło kilka dni, więc najwyższa pora na podsumowania.
Zacznijmy od początku.
Mnóstwo osób gratulowało wydarzenia i dopytywało skąd pomysł?
Pomysł
Jeżeli mowa o pomyśle, to przyszła pora na pierwsze podziękowania. Będą to podziękowania dla wielkiego nieobecnego tych regat, czyli Kamila – CTSG – Popielskiego.
W zeszłym roku wraz z Kamilem robiliśmy niewielki, ale bardzo sympatyczny projekt: “Rejs z CTSG”.
Po sukcesie jakim był wspólny weekend CTSG, jego fanów i Róży Wiatrów przekonałem się, że YouTuberzy to prawilne mordy i będą pasowali do naszej paczki 🙂
Kamil niestety w ostatniej chwili musiał odwołać przyjazd z przyczyn osobistych, ale bez wątpienia można go uznać za dobrego ducha imprezy.
Kalendarz
Rozwinięcie projektu w regaty chodziło mi od dłuższego czasu po głowie. Co chwila sobie o tym przypominałem i obiecywałem sobie że muszę to w końcu wpisać sobie w kalendarz, bo inaczej pomysł przepadnie. Ale jakoś ciągle nie dawałem rady znaleźć dla swojego długopisu odpowiedniej strony, na której mógłbym napisać REGATY….
Dopiero koło listopada kiedy zacząłem projektować kalendarz ścienny Róży na 2015 stwierdziłem, że to tu należy wpisać tę datę 🙂
Łukasz
No i nie było odwrotu. Na kilku tysiącach ścian pojawiła się ta data i trzeba było poważnie się wziąć za przygotowania.
W przygotowaniach do imprezy największą pracę wykonał Łukasz Stępniak, z którym robiliśmy już wspólnie kilka fajnych projektów.
Dzięki Łukaszu – bez Twojej pomocy chyba bym tego nie przeżył 🙂
Sponsorzy
Projekt natychmiast bardzo się spodobał i bez problemu znaleźliśmy świetnych partnerów, którzy zechcieli się w niego włączyć. Regaty nie byłyby takim sukcesem bez Microsoftu, TIMEXa i Akademii Leona Koźmińskiego.
Ta ostatnia reprezentowana była na regatach przez Samorząd Studencki i Darię, która okazała się duszą całej imprezy. Pewnie nie uwierzycie że to możliwe, ale Daria w ciągu tych 3 dni zaprzyjaźniła się absolutnie ze wszystkimi uczestnikami i żadne z nas nie miało wątpliwości, że to przyjaźń prawdziwa! 🙂
Sternicy
Na grupie kadry Róży Wiatrów ogłosiłem pomysł regat i w ciągu 2 dni miałem komplet chętnych sterników. Postanowiliśmy dać wsparcie każdej załodze w postaci profesjonalnego sternika. Byli to głównie komandorzy naszych rejsów, jak się okazało, równie doskonale jak z uczestnikami obozów dogadują się z największymi sławami polskiego YouTuba.
Niestety nie wszyscy chętni mogli wziąć udział w regatach, ale obiecuję, że na przyszły rok znajdziemy dla wszystkich zajęcie przy organizacji i realizacji regat 🙂 Wszystkim obecnym bardzo dziękuję za zaangarzowanie i sportowego ducha walki!
Piątek
To był trudny dzień. Wiadomo – “piątek zły początek” Ale przecież prawdziwy żeglarz nie może być przesądny, bo to przynosi nieszczęście 😉 więc w końcu wszystko się doskonale udało.
Założyliśmy sobie, że o przydziale sterników do załóg zadecyduje przypadek. Nie chodziło o losowanie. Po prostu zarówno sternicy jak i uczestnicy regat przyjeżdżali przez cały dzień i kolejno wsiadali na jachty. Wszystko poszło doskonale i praktycznie ani żaden sternik, ani załoga nie musiała czekać na swój przydział. Jedyny wyjątek okazał się szczęśliwy dla mnie. Super sympatyczna drużyna Szwagrów ze Śmiechawa.tv przez jakąś godzinę była pod moją opieką zanim przejęła nad nimi pieczę Pieczona 😉
Fajnie było znowu przez chwilkę szkolić całkiem zielonych…
Niestety nie wszyscy wiedzą że nie należy być przesądnym i kilku ekipom piątkowa podróż nie udała się za dobrze. Najgorzej chyba miał Seto, którego auto odmówiło współpracy w połowie drogi i musiał je porzucić w pierwszym lepszym warsztacie i skorzystać z podwózki.
Szczęśliwie do późnego wieczora wszystkim udało się zjechać i mogliśmy rozpocząć integracyjną kolację i ognisko.
No właśnie… Nikt nic nie kręcił na ognisku i ta – niewątpliwie ciekawa – część imprezy została pominięta we wszystkich relacjach…
Regaty
Sobota zaczęła się śniadaniem i odprawą sterników. Regina Flis – będąca u nas szefem wyszkolenia – przewodniczyła komisji sędziowskiej i wraz ze mną poprowadziła odprawę. Dokładnie wyjaśniła zasady, pokazała mapy i omówiła wszystkie sygnały.
Po odprawie sternicy otrzymali Instrukcje Żeglugi i mapy i wraz z załogami poszli na swoje jachty.
Po drodze czekały już prawdziwe tłumy kibiców, którzy nie wiadomo jak się dowiedzieli o imprezie. Były bardzo miłe życzenia, doping a nawet wielkie transparenty dopingujące idoli!
Planowaliśmy rozegranie 3 biegów.
Dwóch krótkich na jeziorze Święcajty i jednego długiego z wypłynięciem na Mamry. Koło południa wystartowaliśmy do pierwszego biegu.
Pogoda była idealna.
Świeży ciepły wiatr, słońce, łuska na wodzie. Wymarzona pogoda dla nowicjuszy jakimi w ogromnej większości byli uczestnicy.
Start przebiegł bardzo spokojnie i bez żadnych kraks. Ale emocje były ogromne. Za najlepszy start TIMEX ufundował dodatkowe nagrody w postaci rewelacyjnych żeglarskich zegarków Timex Yacht Racer. Zegarki te mają stoper regatowy z pięciominutową procedurą startową, więc są naprawdę cennym trofeum dla każdego regatowca!
Jako pierwsza linię startu przekroczyła załoga Śmiechawy, ale niestety ich radość trwała co najwyżej kilka sekund zanim na statku komisji nie pojawiła się flaga oznaczająca falstart ;/
Ostatecznie jako pierwsza czysto przekroczyła start załoga Grzesia Ampuły z Naruciakiem i Maćkiem. Zastosowali klasyczny manewr wypłynięcia zza statku komisji i okazała się to najlepsza strategia!
Flauta
Niestety zaraz po emocjonującym starcie wiatr ucichł i ledwo udało się dokończyć bieg na skróconej trasie.
Żeglowanie na podmuchach i “prywatnych” szkwałach nie tylko jest wielką sztuką, ale wymaga też naprawdę żelaznych nerwów. Emocje są ogromne a nie dzieje się nic czym można zająć skutecznie załogę. Ale że teamy złożone były z najlepszych polskich twórców Yotubowych to czas ten nie poszedł na marne i powstało wówczas sporo świetnych materiałów.
Ostatecznie na metę jako pierwsza wpłynęła załoga Szymona Micsutki z Nymfą, Isamu, Nitro i GRLMIKE. Ojj, była radość! 🙂
Drugi bieg
Drugi bieg był podobny do pierwszego.
Najpierw fajny wiatr na starcie a potem dryfowanie od boi do boi. Mimo wszystko wiało trochę mocniej i udało się przeprowadzić wyścig na całej trasie. W drugim biegu zwyciężyła załoga Igora Przegrałka z dziewczynami z LoveAndGreatShoes i Sadamem. Drugą pozycję zajął Szymek Micsutka z Pompa Team. Premię za start w postaci Timexów zdobyła Marcina Płuciennika z mocną ekipą złożona z Yoshiego, Sou Shibo, JCOBa i Damiana.
Trzeci bieg
Dwa pierwsze biegi planowane początkowo na 30- 40 minut potrwały tak długo, że komisja postanowiła po ich rozegraniu zakończyć zawody i trzeci bieg został odwołany.
Mistrzowie Polski
Odwołanie trzeciego biegu wywołało istną euforię w załodze Isamu, która niniejszym zdobyła tytuł Mistrza Polski!
Na drugim miejscu uplasował się Igor z załogą “Miętowe Zakupy Osiem” ,
a na trzecim Marta Milewska, która miała wsparcie magiczne w postaci Y-ka z załogą 🙂
Dyskwalifikacja
Po regatach stałe elementy gry 🙂 Najpierw grill na tarasie i oczekiwanie na oficjalne wyniki i rozdanie nagród.
W czasie kiedy wszyscy pałaszowali przysmaki przygotowane przez naszą kuchnię rozeszła się plotka, która niemal doprowadziła Szymona i załogę Isamu do zawału.
Dyskwalifikacja!
Jeden z punktów regulaminu przewidywał dyskwalifikację załogi, która w czasie regat wyrzuci jakikolwiek śmieć za burtę. Podobno na zdjęciach z drona widać było jak ktoś wyrzucał ogryzek jabłka… Rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania sprawcy wykroczenia do którego nikt nie chciał się przyznać. Na szczęście okazało się że po prostu Komandor Regat – Lew – wraz z fotografem wkręcają Szymka bo takie zdarzenie nie miało miejsca 😉
Uroczystość oficjalna
Część oficjalna była krótka i treściwa.
Szef Kuchni Tomek Kondracki już przygotował wszystkie swoje smakołyki i nikt nie miał sumienia trzymać zmęczonych żeglarzy zbyt długo. Bez zbędnych przemówień wręczyliśmy wszystkim uczestnikom regat dyplomy i nagrody.
Za miejsca na podium Microsoft ufundował dla każdego z członków załóg po smartfonie Lumia, a dla pozostałych fajne gadżety – power banki, słuchawki, głośniki itp. Dodatkowo wręczyliśmy nagrody za najlepszy start w postaci Timexów i na tym część oficjalna się zakończyła.
Party
Po wręczeniu nagród rozpoczął się wystawny bankiet, który potrwał do późnych… No, nie. Właściwie to do wczesnych godzin, bo zarówno zaczynał jak i kończył się kiedy na dworze było widno. Większość z nas jednak poszła spać na tyle wcześnie żeby móc jeszcze w niedzielę skorzystać z dodatkowych atrakcji.
Paintball i Quady
Na niedzielę zaplanowaliśmy zabawę w regaty wioślarskie, rozgrywki paintballowe i quady.
Z wypływania na regaty wioślarskie w końcu całkiem zrezygnowaliśmy z powodu deszczu, ale pozostałe atrakcje się odbyły.
Rojo
Chciałem tutaj bardzo, ale to bardzo gorąco podziękować Rojowi, bez którego nie odbyły by się rozgrywki paintballowe. Mieliśmy małą awarię kolegi od paintballu, ale Rojo zgodził się go zastąpić i zrobił to oczywiście perfekcyjnie.
Chociaż w sumie to Rojo nie miał wyjścia, bo paintball był zagrożony klęską właśnie przez niego 😛 Kiedy kolega od paintballu dowiedział się, że miałby prowadzić zajęcia dla takiej postaci jak Rojo, to po prostu nie wytrzymał ciśnienia 🙂 Nie dziwię się – sam też nie podjąłem wyzwania i umknąłem prowadzić zajęcia na tor quadowy.
Pożegnania
Niektórzy mieli przed sobą napraaaawdę długa drogę i zaraz po obiedzie uczestnicy zaczęli rozjeżdżać się do domu.
Jeszcze tylko fotka komórką i w drogę 🙂
Pustka i cisza jaka zapanowała po Waszym wyjeździe skłoniła nas do zorganizowania sobie rzewnego afterparty, ale… To już nie temat na tę relację 🙂
Zabawa trwa
Ale, ale!
Zapomniał bym o jeszcze jednej super opcji jaką zafundował nam TIMEX. Otóż każdy kto uczestniczył w regatach ma szansę wygrać jeszcze zegarek w nagrodę za najfajniejszą relację. W dodatku nie musi to być Vloger, ale każdy kto na regatach się pojawił – zatem zarówno nasi sternicy jak i goście.
Zegarki do wygrania są trzy. Wydaje się Wam, że to dużo?
Nawet nie wiecie jak się mylicie! Z tą super opcją, to muszę dodać, że nie jest to super opcja dla nas – tj jury w składzie Łukasza, Pana Bartka – dyrektora TIMEXa i mojej skromnej osoby. Wszystkie dotychczas nadesłane relacje są świetne, niektóre rewelacyjne… Jak tu wybrać tylko trzy?
W chwili, w której to piszę nie mamy jeszcze ustalonych wyników. Zachęcam Was abyście w komentarzach podali swoje typy.
Poniżej zamieszczam jedyną relację, której nie zrobił YouTuber. To film nadesłany przez Damiana Kowalskiego.
Skoro takie cuda robią amatorzy, to zobaczcie jak wyglądają relacje zawodowców!
Najwięksi twórcy polskiego YouTube’a staną w szranki o puchar Róży Wiatrów w I Żeglarskich Mistrzostwach Polski YouTuberów
9 maja w naszym ośrodku w Węgorzewie odbędą się I Żeglarskie Mistrzostwa Polski YouTuberów o Puchar Róży Wiatrów.
Do rywalizacji o mistrzowski tytuł przystąpi prawdopodobnie 10 załóg złożonych z najpopularniejszych twórców polskiego YouTube’a. Planujemy też fajne imprezy towarzyszące.
Oprócz udziału w regatach YouTuberzy sprawdzą swoje siły na quadach, w kajakach i rozegrają mecze paintballowe. Jako że są to miłośnicy komputerów sponsor – firma Microsoft – organizuje też strefę gracza z najnowszymi konsolami Xbox i fajnym wyborem tytułów.
W ramach regat planujemy trzy biegi – dwa krótkodystansowe na jeziorze Święcajty oraz jeden długodystansowy na wodach jeziora Mamry. Uczestnicy będą mieli do dyspozycji jachty kabinowe klasy Fortuna 27 oraz Twister 780.
W I Żeglarskich Mistrzostwach Polski na starcie wyścigu stanie 10 załóg, w skład których wejdzie aż 40 najpopularniejszych YouTuberów. Nie zabraknie wśród nich znanych gamerów, autorów zabawnych pranków, vlogerów zajmujących się na co dzień modą oraz wielu innych twórców, których filmy każdego dnia oglądają tysiące internautów.
Chciałbym też gorąco podziękować trzem świetnym firmom, które są partnerami regat i fundatorami nagród rzeczowych.
Dziękuję firmie Microsoft, Akademii Leona Koźmińskiego i firmie Timex.
Bez nich nie udało by się zapiąć wszystkiego na ostatni guzik i nie byłoby tak wspaniałych nagród.
Nagrody
W klasyfikacji głównej nagrodami będą smartfony Lumia z premierowej linii smartfonów Microsoftu. Telefony dostaną 3 najlepsze załogi. Dodatkowo załoga, która najlepiej “wstrzeli się” w czas na starcie (prawidłowo przekroczy linię startu jako pierwsza) otrzyma nagrodę specjalną. Nagrodą “za wyczucie czasu” będą świetne zegarki Timex Yacht Racer. Sam żałuję że nie startuję, bo sikor naprawdę zacny! 😉
Poza tym Timex funduje jeszcze kilka nagród o których dowiecie się nieco później. (Ale zabawa będzie na pewno przednia!).