25 maja odbyło się spotkanie online na żywo, podczas którego przedstawiliśmy bliżej Rejs Szkoleniowy i Obóz Szkoleniowy, omówiliśmy różnice między nimi oraz odpowiedzieliśmy na wcześniej przysłane oraz zadawane na bieżąco pytania. Dla wszystkich, którzy nie mieli możliwości dołączenia do spotkania – publikujemy pełny zapis.
Spotkanie Q&A Szkolenia żeglarskie
Piotr Doliński: Dzień dobry, nazywam się Piotr Doliński i jestem dyrektorem firmy Róża Wiatrów. Witam wszystkich państwa serdecznie w imieniu swoim oraz komandora rejsów szkoleniowych, Kuby.
Kuba: Dzień dobry Państwu.
Piotr: Róża Wiatrów to firma, która istnieje na rynku od prawie 30 lat. W przyszłym roku będziemy obchodzić jubileusz trzydziestolecia i mam nadzieję, że państwo również będziecie w nim uczestniczyć. Od samego początku organizujemy obozy dla dzieci i młodzieży – są to głównie wyjazdy żeglarskie, choć nie tylko. Dysponujemy Ośrodkiem wypoczynkowym w Węgorzewie nad jeziorem Święcajty, gdzie znajduje się także obiekt hotelowy. Oprócz młodzieży, w naszych imprezach biorą udział osoby dorosłe, szczególnie w szkoleniach żeglarskich. Przez te 30 lat wyszkoliliśmy już ponad 10 000 adeptów żeglarstwa na patent żeglarza jachtowego.
Opowiem teraz krótko o sprawach organizacyjnych. Zapisów na nasze imprezy można dokonać bezpośrednio przez stronę internetową. Znajdą tam państwo szczegółowe opisy oraz terminy. Jesteśmy dużym organizatorem, więc wybór jest bardzo szeroki. Obozy stacjonarne szkoleniowe rozpoczynają się co dwa tygodnie, licząc od 28 czerwca przez całe wakacje. Z kolei szkolenia w formie wędrownego rejsu – są to turnusy 14-dniowe – startują w każdym tygodniu, również od 28 czerwca.
Proces zapisu wygląda następująco: po wysłaniu zgłoszenia przez stronę, tego samego lub następnego dnia, otrzymają państwo mailowe potwierdzenie oraz komplet dokumentów w załącznikach. Podajemy tam również numer konta bankowego do wpłaty zaliczki. Po jej zaksięgowaniu przesyłamy umowę o usługi turystyczne. W umowie tej zawarte są wszystkie wykupione świadczenia, w tym opcje fakultatywne oraz transport. Oferujemy zorganizowany dojazd pociągiem lub autokarem z większości dużych miast w Polsce, takich jak Kraków, Warszawa, Katowice, Gdańsk, Łódź, Poznań, Olsztyn czy Wrocław, a także z kilku mniejszych miejscowości. Skorzystanie z naszego transportu jest całkowicie dobrowolne. Mogą państwo dowieźć dziecko samodzielnie do naszego ośrodka w Węgorzewie przy ulicy Wodociągowej 1 lub wybrać transport tylko w jedną stronę.
Jeśli chodzi o podział na załogi, już na etapie zapisu mogą państwo w uwagach zaznaczyć, że syn lub córka jedzie z kolegą bądź koleżanką. Uwzględniamy te prośby na listach, które później przekazujemy Kubie, aby odpowiednio rozlokował uczestników.
Szkolenia na patent żeglarza jachtowego realizujemy w dwóch formułach: stacjonarnej w ośrodku w Węgorzewie oraz wędrownej, w formie rejsu po północnej części Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Czym różnią się te dwie opcje? Na obozie stacjonarnym wypływa się na wodę na kilka godzin w celu ćwiczenia manewrów. Po śniadaniu odbywa się pierwsza część szkolenia, następnie wracamy na obiad, po obiedzie znowu wypływamy do wieczora, a po kolacji realizujemy zajęcia teoretyczne. Na rejsie wędrownym sytuacja wygląda inaczej. Wszyscy przyjeżdżają w niedzielę, następuje zakwaterowanie, a w poniedziałek rano wypływamy z portu. Szkolenie i ćwiczenie manewrów odbywają się bezpośrednio w trasie. Choć mamy zaplanowaną trasę do przepłynięcia, ma ona znaczenie drugorzędne – wszystko jest podporządkowane nauce.
Kubo, czy mógłbyś opowiedzieć z praktycznego punktu widzenia, jak wygląda zakwaterowanie na jachtach?
Kuba: Oczywiście. Zazwyczaj czekamy, aż dojadą wszystkie autokary i wszyscy uczestnicy dotrą na miejsce. Jeśli ktoś przyjedzie wcześniej, zapraszamy go do stołówki na przygotowany obiad. Dopiero, gdy zbierze się cała grupa, przystępujemy do podziału na załogi. Bierzemy pod uwagę państwa życzenia dotyczące wspólnego mieszkania znajomych, ale kluczowym kryterium jest także wiek – staramy się, aby załogi były w zbliżonym wieku i miały wspólne zainteresowania.
Załogi są koedukacyjne, jednak podział miejsc do spania planujemy tak, by zachować pełen komfort. Przykładowo, jeśli w załodze są dwie dziewczyny i czterech chłopaków, miejsca w kojach dzielimy parzyście: chłopcy śpią z chłopcami, a dziewczęta z dziewczętami. Sam proces zakwaterowania po przyjeździe zajmuje sporo czasu, ponieważ młodzież musi rozpakować swoje rzeczy i schować je do bakist. Od razu po rozpakowaniu przeprowadzamy pierwsze szkolenie wstępne z bezpieczeństwa oraz eksploatacji jachtu – uczymy zasad poruszania się po pokładzie i wyjaśniamy, do czego służą poszczególne elementy. Jeśli czas na to pozwala, pierwszego dnia wprowadzamy też podstawy obsługi silnika: jak go uruchomić oraz jakie mogą być przyczyny, gdy nie chce zapalić. Dzień kończymy pierwszym apelem, na którym oficjalnie poznajemy się w wachtach, czyli w załogach, w których spędzimy kolejne dwa tygodnie.
Piotr: Warto dodać, że w przypadku rejsu wędrownego zakwaterowanie odbywa się wyłącznie na jachcie – nie ma tutaj innej możliwości. Na obozie stacjonarnym uczestnicy mają natomiast wybór: mogą zdecydować się na nocleg w domku kempingowym, jeśli wolą spać w tradycyjnym łóżku, a na jachcie przebywać tylko w trakcie dziennych szkoleń. Na naszej stronie internetowej, w zakładce „Czartery”, mogą państwo zobaczyć jachty, na których prowadzimy szkolenia. Są to jednostki o długości 7-8 metrów. Na każdym takim jachcie mieszka maksymalnie sześciu uczestników plus instruktor-sternik. Zdarzają się też mniejsze załogi, cztero- lub pięcioosobowe.
Kuba: Dodam jeszcze, że w przypadku wyboru noclegu w domku na obozie stacjonarnym, uczestnicy również mają zapewnioną pełną opiekę. Nawet jeśli instruktorzy nocują na jachtach, to i tak stale pilnujemy bezpieczeństwa w rejonie domków i jesteśmy dla młodzieży na wyciągnięcie ręki.
Piotr: Kolejną zasadniczą różnicą między obozem stacjonarnym a rejsem jest kwestia wyżywienia. Na obozie sytuacja jest bardzo wygodna – posiłki (śniadanie, obiad i kolację) jemy w naszej stołówce, gdzie wszystko jest podane gotowe. Na rejsie wygląda to trochę inaczej, choć poziom kulinarny wcale na tym nie cierpi. Nasza kuchnia dostarcza na rejsy obiady w formie cateringu w gotowych porcjach. Kubo, opowiedz proszę, jak wygląda zamawianie tych posiłków, aby uczestnicy rejsu wiedzieli, że nie będą głodować.
Kuba: Dzień wcześniej składamy zamówienie na określoną liczbę porcji, uwzględniając preferencje dietetyczne, na przykład dietę mięsną lub wegetariańską. W specjalnym formularzu możemy zgłosić również zapotrzebowanie na dodatkowe produkty, jeśli kończy się woda czy olej. Jako kadra odpowiadamy za to finalnie, ale menu konsultujemy z młodzieżą. To oni przygotowują posiłki na jachcie, więc najlepiej wiedzą, czego zaczyna brać brakować.
To zresztą bardzo ciekawy aspekt wychowawczy. Często młodzi ludzie nie mają żadnego wcześniejszego doświadczenia w kuchni. Posiłki obiadowe przychodzą w formie cateringu pakowanego próżniowo, więc są świeże i wystarczy je jedynie odgrzać lub podsmażyć. Jednak śniadania i kolacje młodzież przygotowuje samodzielnie i wykazuje się przy tym dużą kreatywnością. Dzięki temu uczą się prozaicznych, ale ważnych umiejętności życiowych. Ponieważ w trakcie szkolenia czas między wykładami, manewrami a żeglugą jest bardzo ograniczony, takie rozwiązanie cateringowe sprawdza się znakomicie i pozwala zaoszczędzić mnóstwo czasu.
Piotr: Na slajdach mogą państwo zobaczyć, jak wyglądają domki w naszym Ośrodku oraz jak zorganizowana jest infrastruktura. Na obozie stacjonarnym w ośrodku mamy dostęp do pełnego zaplecza sanitarnego – toalet i pryszniców. Kubo, a jak kwestia higieny wygląda na rejsach wędrownych? Czy kąpiemy się w jeziorze?
Kuba: Przepisy surowo zabraniają kąpieli w jeziorze poza miejscami wyznaczonymi i bez nadzoru ratowników, więc taka opcja nie wchodzi w grę. Jeśli chodzi o higienę na rejsie, planujemy trasę tak, aby mniej więcej połowa noclegów wypadała w portach, a druga połowa na bindugach, czyli w miejscach półdzikich. W portach zawsze dostępna jest infrastruktura sanitarna. Korzystanie z toalet jest zazwyczaj wliczone w cenę postoju, natomiast prysznice są dodatkowo płatne – kosztuje to zazwyczaj kilkanaście złotych, w zależności od portu.
W ciągu dnia, jeśli ktoś poczuje nagłą potrzebę fizjologiczną, bliskość brzegów na północnych Mazurach pozwala na szybkie przybicie do brzegu w dogodnym miejscu. Po dopłynięciu do portu docelowego zawsze jest czas na odpoczynek, przebranie się (szczególnie jeśli pogoda była wietrzna lub deszczowa) i odświeżenie, po czym przechodzimy do wykładów.
Warto podkreślić, że czas na rejsie wędrownym jest maksymalnie zagospodarowany od rana do wieczora. Jeśli chodzi o naukę manewrów, uczestnicy rejsu zyskują cenne doświadczenie, ponieważ ćwiczą w różnych, nieznanych sobie wcześniej portach. Dopiero na dwa dni przed egzaminem spływamy do naszego macierzystego portu w Węgorzewie, aby oswoić się z miejscem, w którym odbędzie się sprawdzian. Z kolei plusem obozu stacjonarnego jest to, że od pierwszego do ostatniego dnia manewruje się w porcie egzaminacyjnym, co daje uczestnikom nieco większy komfort psychiczny podczas samego egzaminu.
Piotr: Przejdźmy do samych zajęć. Trzeba otwarcie powiedzieć, że 90% czasu na obu tych imprezach zajmuje intensywna nauka żeglarstwa – zarówno w teorii, jak i w praktyce. Największy nacisk kładziemy na praktykę. Maksymalnie wykorzystujemy każdą chwilę dobrej pogody: pływamy, pływamy i jeszcze raz ćwiczymy manewry. Wiemy bowiem, że pogoda może się zmienić i uniemożliwić wyjście na wodę. Wykłady teoretyczne odbywają się wieczorami. Na obozie stacjonarnym dysponujemy nowoczesną salą wykładową, gdzie uczestnicy spotykają się z kadrą. Na rejsie wędrownym takiej sali nie ma, ale w tej roli świetnie sprawdzają się malownicze zakątki Mazur – wykłady prowadzimy na świeżym powietrzu, na przykład pod drzewem. Instruktorzy korzystają przy tym z przenośnych tablic i pomocy naukowych, na których rozrysowują omawiane zagadnienia.
Kubo, czy oprócz nauki młodzież ma czas na jakieś inne rozrywki?
Kuba: Na rejsie szkoleniowym wolnego czasu jest rzeczywiście trochę mniej, ponieważ część dnia poświęcamy na tak zwany przelot, czyli dotarcie do kolejnego portu, choć w trasie cały czas szlifujemy zwroty i wiedzę teoretyczną. Jednak gdy cumujemy w większych portach, takich jak Sztynort czy Giżycko, zawsze udaje się wygospodarować wieczór na wspólne ognisko, śpiewanie szant czy popularne gry, na przykład w mafię.
Samo szkolenie teoretyczne jest bardzo usystematyzowane. Przez pierwszych sześć dni codziennie omawiamy jeden z sześciu głównych działów wiedzy, takich jak meteorologia, ratownictwo, teoria żeglowania czy budowa jachtu. Przez kolejne dni intensywnie powtarzamy pytania z bazy egzaminacyjnej. Na dzień lub dwa przed właściwym egzaminem przeprowadzamy tak zwany próbny egzamin, potocznie nazywany u nas „rozbójnikiem”. Pozwala on uczestnikom sprawdzić, które zagadnienia muszą jeszcze doczytać. Podsumowując: co drugi lub trzeci dzień na rejsie organizujemy ognisko – wraz z cateringiem otrzymujemy kiełbaski, keczup i inne produkty ogniskowe – ale nadrzędnym celem pozostaje bardzo intensywna nauka.
Piotr: Często pojawia się pytanie: co robimy, gdy pada deszcz? Czy wtedy również żeglujemy? Oczywiście, że tak. Deszcz nie jest przeszkodą w szkoleniu żeglarskim – to nieodłączny element tego sportu. Na Mazurach pogoda bywa zmienna, raz mamy słońce, raz deszcz. Naturalnie w skrajnych przypadkach, takich jak nawałnica, burza czy zbyt silny wiatr, komandor rejsu lub kierownik wyszkolenia żeglarskiego podejmuje decyzję o pozostaniu w porcie. Bezpieczeństwo uczestników jest dla nas bezwzględnym priorytetem. Takie sytuacje zdarzają się jednak rzadko i wówczas czas ten przeznaczamy na realizację zajęć teoretycznych w porcie.
Kubo, opowiedz teraz proszę, jak wygląda egzamin i czy różni się on w zależności od wybranej formuły wyjazdu.
Kuba: Egzamin jest dokładnie taki sam dla wszystkich, bez względu na to, czy uczestnik kończy obóz stacjonarny, czy rejs wędrowny. Składa się z trzech części. Pierwsza to część teoretyczna w formie testu jednokrotnego wyboru, zawierającego 75 pytań. Aby zaliczyć, należy poprawnie odpowiedzieć na co najmniej 65 z nich. Druga część to sprawdzian praktyczny z manewrów na wodzie. Obejmuje manewry portowe, czyli podejście i odejście od nabrzeża na silniku, a pod żaglami: zwrot przez sztag, zwrot przez rufę oraz manewr „człowiek za burtą” (niekiedy ten ostatni ćwiczy się również na silniku). Trzecia część to prace bosmańskie, polegające na weryfikacji znajomości i umiejętności wiązania 13 podstawowych węzłów żeglarskich, które są niezbędne w codziennej praktyce na wodzie.
Piotr: A co dzieje się po egzaminie? Jak wygląda procedura uzyskania samego dokumentu? Po zakończeniu pracy komisji odbywa się oficjalny apel, na którym ogłaszane są wyniki.
Kuba: Dokładnie tak. Komisja egzaminacyjna krótko podsumowuje egzamin, po czym wręczane są oficjalne zaświadczenia o jego zdaniu – warto dodać, że Róża Wiatrów posiada status uprawnionego ośrodka egzaminacyjnego. Takie zaświadczenie, wraz ze zdjęciem, wypełnionym wnioskiem oraz dowodem wniesienia opłaty za wydanie patentu (dla uczniów i młodzieży szkolnej wynosi ona obecnie 25 zł), należy przesłać do Polskiego Związku Żeglarskiego w Warszawie. W sezonie letnim czas oczekiwania na wydanie dokumentu wynosi do 30 dni, natomiast pod koniec sierpnia lub po sezonie skraca się zazwyczaj do dwóch, trzech tygodni. Gotowy patent Polski Związek Żeglarski wysyła pocztą na adres wskazany w formularzu, istnieje też możliwość odbioru osobistego.
Chciałbym podkreślić, że zdawalność na naszych kursach jest bardzo wysoka i wynosi około 95%. Ewentualne niepowodzenia dotyczą zazwyczaj drobnych potknięć na teorii. Wynika to z faktu, że czas na obozie jest maksymalnie i rzetelnie wykorzystany na naukę. Nawet w przypadku gorszych warunków atmosferycznych, gdy dla bezpieczeństwa stoimy w porcie, kadra na bieżąco powtarza z uczestnikami pytania testowe. Nie pozwalamy na lenistwo i pilnujemy, by nikt nie odkładał nauki na ostatnią chwilę.
Piotr: Powiedzmy teraz więcej o wspomnianym bezpieczeństwie. Czy uczestnicy przez cały czas przebywania na jachcie muszą mieć na sobie kamizelki ratunkowe lub asekuracyjne?
Nie ma takiego obowiązku przez cały czas, ale obowiązują jasne zasady. Pierwszego dnia obozu przeprowadzamy obowiązkowy sprawdzian pływacki, dzięki czemu każdy instruktor wie, jak jego załoga radzi sobie w wodzie. Jeśli ktoś nie potrafi pływać lub czuje się niepewnie, oczywiście ma możliwość stałego pływania w kamizelce. Ponadto wszyscy uczestnicy, bez wyjątku, muszą bezwzględnie założyć kamizelki na wyraźne polecenie sternika, gdy ten uzna, że wymagają tego warunki pogodowe lub trudniejsze manewry. Dodatkowo wszyscy uczestnicy naszych wyjazdów są objęci ubezpieczeniem od następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW).
Bardzo popularną opcją dodatkową wybieraną przez uczestników obozów żeglarskich jest kurs motorowodny na patent sternika motorowodnego. Daje on dodatkowe uprawnienia do prowadzenia łodzi motorowych i skuterów wodnych. Szkolenie to można połączyć z kursem żeglarskim – zajęcia motorowodne odbywają się w przerwach między pływaniem na żaglach. Trzeba się jednak liczyć z tym, że grafik staje się wtedy jeszcze bardziej napięty, część zajęć żeglarskich siłą rzeczy odpada, a cały wyjazd kończy się nie jednym, lecz dwoma osobnymi egzaminami.
Kuba: Warto jednak dodać, że zakres wiedzy teoretycznej na patent żeglarza jachtowego i sternika motorowodnego pokrywa się w około 80%. Zagadnienia takie jak meteorologia, przepisy czy ratownictwo są tożsame. W przypadku kursu motorowodnego dochodzi jedynie rozszerzony materiał z budowy i eksploatacji silników spalinowych. Warto więc poświęcić trochę więcej energii, bo większość teorii i tak opanowuje się w ramach jednego bloku nauki.
Piotr: Z pozostałych opcji dodatkowych i atrakcji na miejscu uczestnicy mogą wybrać m.in. grę w paintball, przejażdżki pojazdami buggy czy zakup pamiątkowej, kultowej już bluzy z logo Róży Wiatrów. Bluzę można zamówić przy zapisach z opcją wysyłki do domu lub odebrać osobiście w ośrodku.
Bardzo ważną kwestią są podręczniki. W cenie każdego szkolenia żeglarskiego uczestnik otrzymuje książkę „Żeglarz jachtowy”. Wysyłamy ją pocztą na adres domowy zaraz po dokonaniu zapisu, aby można było zapoznać się z teorią i żeglarskim nazewnictwem jeszcze przed przyjazdem na Mazury. Podobnie wygląda sytuacja przy kursie motorowodnym – tam również podręcznik jest w cenie. Po przyjeździe na miejsce komandor rejsu lub kierownik wyszkolenia przekazuje uczestnikom oficjalne zestawy pytań egzaminacyjnych, które można również nabyć w recepcji naszego ośrodka.
Przejdźmy teraz do pytań, które przesłali państwo w trakcie naszego spotkania.
Pierwsze z nich brzmi: „Zapisałam się jednocześnie na patent żeglarski i motorowodny. Czy źle zrobiłam?”.
Nie, to dobra decyzja, ale musisz pamiętać, że kurs będzie bardzo intensywny. Dobrze wykorzytać czas przed obozem i zacząć uczyć się teorii z podręcznika jeszcze w domu, aby spokojnie poradzić sobie na obu egzaminach.
Kolejne pytanie: „Czy osoba, która nigdy wcześniej nie była na jachcie, poradzi sobie na obozie szkoleniowym?”. Kubo, jak uważasz?
Kuba: Zdecydowanie tak. Dwa tygodnie to wystarczająco dużo czasu, by od podstaw wyłożyć cały program i wypracować wymagane umiejętności. Jeśli uczestnik podejdzie do nauki sumiennie, brak wcześniejszego kontaktu z łódką nie stanowi żadnej przeszkody. Oczywiście bardzo dobrym rozwiązaniem, praktykowanym przez wielu naszych klientów, jest wcześniejszy udział w naszym rejsie turystycznym „Przez całe Mazury”. Pozwala to zyskać ogólne rozeznanie i obycie z jachtem przed przystąpieniem do właściwego szkolenia. Niemniej jednak bardzo duża grupa uczestników to osoby całkowicie początkujące, które również świetnie radzą sobie na egzaminie końcowym.
Piotr: Pojawiło się też pytanie, czy podejście do egzaminu jest obowiązkowe. Czy można pojechać na obóz szkoleniowy i nie zdawać egzaminu?
Kuba: Oczywiście egzamin państwowy nie jest przymusowy, ale gorąco zachęcamy i motywujemy wszystkich, by do niego przystąpili. Skoro poświęciło się dwa tygodnie na ciężką pracę i naukę, warto sprawdzić się przed komisją i zdobyć oficjalne uprawnienia. Przypadki, w których ktoś rezygnuje z egzaminu, są naprawdę sporadyczne.
Piotr: Mamy tutaj pytanie od zatroskanej mamy: „Czy na rejsie wędrownym, oprócz trzech posiłków w ramach cateringu, syn będzie mógł zjeść coś dodatkowo, jeśli nadal będzie głodny?”.
Kuba: Jak najbardziej. Właśnie w tym celu zamawiamy dzień wcześniej bogate zaopatrzenie: świeże pieczywo, wędliny, sery, majonez czy warzywa. Młodzież bardzo chętnie i samodzielnie przygotowuje sobie z tego kanapki w ciągu dnia. Warto doprecyzować, że o ile na obozie stacjonarnym godziny posiłków są sztywne i regularne, o tyle na rejsie wędrownym priorytetem jest wykorzystanie dobrych warunków na wodzie. Czasami jemy śniadanie, spędzamy długie godziny pod żaglami, a ciepły posiłek cateringowy przygotowujemy dopiero po zacumowaniu w porcie. Jeśli warunki na jeziorze są bardzo spokojne, obiad możemy odgrzać na kuchence gazowej bezpośrednio na wodzie. W międzyczasie wspomniane kanapki i przekąski cieszą się ogromnym powodzeniem i jedzenia na jachtach nigdy nie brakuje.
Piotr: Przejdźmy do kolejnych pytań o codzienne funkcjonowanie: „Czy na jachcie jest pościel, czy należy zabrać własny śpiwór?”.
Wszyscy uczestnicy rejsów wędrownych oraz ci uczestnicy obozów stacjonarnych, którzy wybrali nocleg na jachtach, muszą bezwzględnie zabrać ze sobą własny śpiwór. Na jachtach nie zapewniamy pościeli. Komplet pościeli znajduje się wyłącznie w domkach kempingowych na obozie stacjonarnym.
Kolejne pytanie: „Czy wymagany jest profesjonalny sztormiak znanych marek, np. Henri Lloyd?”.
Kuba: Na tym etapie edukacji żeglarskiej profesjonalny, drogi sztormiak morski nie jest konieczny. Ważne jednak, by odzież była dobrej jakości. Zwykła, cienka miejska kurtka przeciwdeszczowa może nie wytrzymać kilkugodzinnego opadu na wodzie. Najlepiej sprawdza się dwuczęściowy komplet składający się ze spodni (ogrodniczek) oraz kurtki. Pływamy również w deszczu, o ile warunki są bezpieczne, dlatego odzież musi skutecznie chronić przed przemoczeniem i chłodem. Nie musi to być sprzęt z najwyższej półki cenowej, ma być po prostu funkcjonalny.
Piotr: Mamy też pytanie od młodego uczestnika: „Nie umiem i nie chcę gotować. Czy na rejsie będę do tego zmuszany?”.
Kuba: W pewnym sensie… tak, ponieważ na jachcie funkcjonujemy jako jedna załoga i uczymy się współpracy. Przygotowanie posiłków z dostarczonego cateringu jest naprawdę proste i nie wymaga wielkich talentów kulinarnych. Na jachcie obowiązuje system rotacyjny, czyli system wachtowy. Oznacza to, że jednego dnia dana część załogi odpowiada za posiłki, innego za porządek w kokpicie, mycie pokładu czy klarowanie lin. Nie ma podziału na zajęcia damskie i męskie – wszyscy robią wszystko. To naturalny element życia na łodzi, który uczy odpowiedzialności za grupę.
Piotr: Następne pytanie: „Czy po zdaniu egzaminu i otrzymaniu patentu będę mógł od razu samodzielnie prowadzić duży, 7-8-metrowy jacht?”.
Kuba: Zgodnie z polskim prawem samodzielnie czarterować i prowadzić jacht można po ukończeniu 18. roku życia. Osoby niepełnoletnie posiadające patent mogą prowadzić taką jednostkę wyłącznie pod nadzorem osoby pełnoletniej na pokładzie (przy czym opiekun ten nie musi mieć własnych uprawnień). Nasz program szkolenia w pełni wyposaża uczestnika w wiedzę i umiejętności niezbędne do bezpiecznego manewrowania przy wsparciu załogi. Dobrą praktyką jest jednak, aby na pierwsze samodzielne rejsy zabrać ze sobą kogoś bardziej doświadczonego, kto w razie potrzeby służy radą w porcie. Doświadczenie buduje się latami. Można to idealnie porównać do prawa jazdy: zdany egzamin i odebrany dokument dają uprawnienia, ale mistrzem kierownicy stajemy się dopiero wraz z przejechanymi kilometrami. Dokładnie tak samo jest w żeglarstwie – praktyka czyni mistrza.
Piotr: I ostatnie pytanie, które częściowo już omawialiśmy: „Czy dziewczęta śpią w jachtach razem z chłopcami?”.
Jak wspominaliśmy, załogi na rejsach wędrownych są koedukacyjne, jednak przestrzeń mieszkalna i rozkład miejsc do spania są organizowane z poszanowaniem prywatności – dziewczęta śpią obok dziewcząt, a chłopcy obok chłopców na oddzielnych materacach. Z kolei na obozie stacjonarnym domki kempingowe są podzielone ściśle według płci: osobne domki zajmują chłopcy, a osobne dziewczęta.
Proszę państwa, wyczerpaliśmy pulę pytań przesłanych na dzisiejsze spotkanie. Chciałbym serdecznie podziękować Kubie za rozmowę. Z Kubą widzimy się na Mazurach już 28 czerwca, kiedy to rusza nasz pierwszy letni turnus. Gorąco zapraszam do zapisów wszystkich tych, którzy jeszcze tego nie zrobili.
Osoby, które wciąż wahają się między kursem szkoleniowym a wyjazdem stricte rekreacyjnym, zapraszam na kolejne spotkanie informacyjne online w najbliższy czwartek, 28 maja o godzinie 19:30. Będzie ono poświęcone naszej kultowej imprezie turystycznej „Dla Każdego Rejs przez całe Mazury”. Jest to idealna propozycja zarówno dla osób posiadających już patent, jak i dla tych, którzy nigdy w życiu nie postawili stopy na pokładzie jachtu. Na koniec przypominam wszystkim widzom, że w tym momencie na naszej stronie internetowej działa specjalny kod rabatowy z okazji Dnia Dziecka. Bardzo dziękuję państwu za uwagę i do zobaczenia na Mazurach!
Zapis video ze spotkania możesz obejrzeć TUTAJ.
Masz więcej pytań? Nasz zespół chętnie rozwieje wszelkie wątpliwości! Skontaktuj się bezpośrednio z naszym Biurem Obsługi Klienta lub odwiedź stronę www.roza.pl.






