rozwiązania. Mamy oczywiście bogaty zestaw papierowych map i poza moim kieszonkowym
jeszcze zainstalowany na jachcie GPS, ale lubię mieć widok mapy „na żywo”. W Kołobrzegu udaje
mi się znaleźć 300 watową przetwornicę 12 / 230 volt.
Na morzu wieje regularne 7B z zachodu co piętrzy w główkach stromą falę przyboju. Zostajemy jeszcze jedną noc. Prognozy zapowiadają stopniowe słabnięcie wiatru, ale konsultacje z bosmanem przez radio przekonują, że nic takiego nie ma na razie miejsca.
Z wiatrem
Po południu pierwsze oznaki spowolnienia wiatru się pojawiają i po 17 decyduję się na
wyjście w morze. Przemykamy przy nawietrznym falochronie by jak najdłużej korzystać z jego
osłony i docieramy wreszcie do przyboju. Jacht dziobie kolejne fale a bryzgi przelatują nad
pokładem aż za rufę. Taki widok budzi sensację tłumu zgromadzonego na wschodnim, zawietrznym
falochronie a ja z niepokojem obserwuj jak wolno zbliżamy do główek mimo silnika pracującego na
wysokich obrotach. Wreszcie pokryte kipielą główki pozostają na tyle daleko za rufą, że mogę
powoli odkładać się w kierunku Rozewia. Stawiamy sztormowego foka i ruszamy z wiatrem na
wschód. Wkrótce sfatygowany szot pęka i podczas próby wyłowienia go wkręca się w śrubę.
Nieźle – przy silnym wietrze pozbawieni jesteśmy mechanicznego napędu co pozbawia nas możliwości
schronienia w porcie w razie potrzeby. Najbliższy port do którego można zaryzykować wejście pod
żaglami to Hel
Wiatr nieco słabnie więc można zamienić sztormowy fok na marszowy i postawić grot. W
środku nocy mijamy wreszcie cypel Helu i przymierzamy się do wejścia do portu. Wiatr wieje teraz
z południa i przybiera na sile. Na moje radiowe nagabywanie nikt w porcie nie odpowiada więc
zrzucam grota i wchodzimy do awanportu. Do mariny po ciemku nie ryzykuję wchodzić pod
żaglami. Przy poprzecznym, wewnętrznym falochronie stoi statek i jacht żaglowy a pomiędzy nimi
spora przestrzeń. Decyduję się zacumować tutaj przy dopychającym wietrze. Z bliska okazuje się
jednak że to pułapka bo wchodząca z zatoki fala tworzy tu niezłą kipiel. Jest już jednak za późno na
zmianę decyzji i dochodzimy do tego miejsca. Wyłożenie wszystkich odbijaczy nie zabezpiecza
jachtu bo fale wściekle uderzają nim o nierówne nadbrzeże. Z dużym trudem udaje się nam
przeholować jacht do wschodniego nadbrzeża gdzie fala jest wprawdzie równie duża ale biegnie
wzdłuż a nie prostopadle do jego krawędzi. Zakładamy podwójne, a czasem i potrójne cumy i
szpringi. Możemy względnie bezpiecznie poczekać do rana. Rankiem stawiamy foka i odchodzimy
od kei a następnie wpływamy za wewnętrzny falochron przy którym wypatrzyłem wolne miejsce.
Robert i Johny nurkują pod rufą i próbują rozmotać zaciśniętą na wale śruby linę, wreszcie
zabierają pod wodę noże i po chwili śruba jest wolna. O 09.40 żegnamy się z miejscem naszej
„bitwy morskiej” i wkrótce docieramy do Gdańska, gdzie na Szafarni udaje się znaleźć wolne
Rejsy jachtem a obozy żeglarskie – jaka jest różnica? Poradnik dla rodziców Główna różnica polega na logistyce i zakwaterowaniu: obozy żeglarskie to wyjazdy stacjonarne (baza w ośrodku w Węgorzewie, noclegi w domkach, codzienne pływanie po jednym jeziorze) idealne dla...
Jak wybrać obóz dla dziecka w Polsce? Praktyczny poradnik dla rodziców (Lato 2026) Wybór odpowiedniego obozu lub kolonii to jedna z ważniejszych decyzji, jakie podejmują rodzice w okresie letnim. To nie tylko kwestia logistyczna – to także inwestycja w rozwój, pasje i...
Zimowe obozy młodzieżowe to nie tylko szansa na aktywny wypoczynek, ale także wyjątkowa okazja do zdobycia nowych umiejętności, zawarcia przyjaźni i przeżycia niezapomnianych chwil. Jednak wielu rodziców zastanawia się: czy moje dziecko jest gotowe na pierwszy obóz...